logo samorzad

mapa stronykontaktniepelnosprawni

podkarpackie-logo

uchw sejmik2
 
uchw zarzad2
 
rcl-rzdowe-centrum-legislacyjne-160x80a
 
zam-publ

sprawy do

WYDANIE AKTUALNE PPS

pps 16 02

ARCHIWALNE PRZEGLĄDY

przeglad-sterta-160

Punkt Informacyjny Funduszy Europejskich

 

Program Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020

 

Program Operacyjny Rybactwo i Morze

super nowosciWładysław Ortyl – nowy marszałek województwa opowiada o celach i zamierzeniach jakie czekają go w związku z pełnioną przez niego funkcją.

Głosy radnych Jana Burka i Lucjana Kuźniara zadecydowały w ubiegły poniedziałek o zmianie władzy na Podkarpaciu – dotychczasową koalicję PO-PSL-SLD zastąpiła nowa: PiS-Prawica RP. Wraz z nowym marszałkiem – Władysławem Ortylem z PiS – wybrano również nowy Zarząd Województwa. Mimo iż emocje związane z politycznym przesileniem nie cichną, to warto zastanowić się, co dla całego naszego regionu oznacza przejęcie władzy przez dotychczasową opozycję? Jakie wyzwania przed stoją przed nowym marszałkiem? Jakie cele stawia sobie nowy Zarząd? Jakie będą zmiany? Te pytania zadaliśmy nowemu marszałkowi Władysławowi Ortylowi.

Super Nowości: – Ktoś Pana namówił, by kandydować na marszałka Podkarpacia czy była to Pana własna decyzja?

Władysław Ortyl: - W trakcie rozważania różnych wariacji personalnych zwrócono się do mnie z taką propozycją. Po przeanalizowaniu jej i wsłuchaniu się w tę sytuację, która zaistniała, podjąłem świadomą i suwerenną decyzję. Ale sam w negocjacjach z radnymi nie brałem już udziału.

- Wcześniej był Pan senatorem, a Senat jest postrzegany raczej jako miejsce na polityczną emeryturę. Teraz, jako marszałka, czeka Pana zupełnie inna praca.

- Rzeczywiście, w ramach sprawowania funkcji marszałka województwa będzie jej nieco więcej i o ile tamte moje funkcje były bardziej polityczne i planistyczne, to teraz mamy do czynienia z pewnymi konkretnymi działaniami, które się w Sejmiku na co dzień dzieją. I to też jest rzecz, która oczywiście obciąża i daje poczucie dużej odpowiedzialności, ale jednocześnie też satysfakcji.

- Jak przebiegają rozmowy z ustępującym Zarządem? Czy jest odpowiednia współpraca?

- Odbyło się spotkanie, na którym członkowie starego i nowego Zarządu przedstawili ważne i pilne sprawy. Miałem też spotkanie z dyrektorami departamentów. Wszystko się więc odbywa normalnie.

- Czym się będzie różniła polityka marszałka Ortyla od polityki marszałka Karapyty? Zapowiedział Pan rewolucję w sprawowaniu tego urzędu. Na czym będzie ona polegać?

- Jeśli popatrzymy na metody, które były w tym urzędzie praktyką codzienną, jeżeli zobaczymy, jak sprawowano władzę w Sejmiku Samorządowym, gdzie radni opozycji nie byli reprezentowani w żadnej komisji na stanowisku przewodniczącego, jeśli największy klub opozycyjny nie miał wiceprzewodniczącego Sejmiku, to wszystko można ująć w kategoriach pewnej arogancji i nieszanowania demokracji. Jeśli ja mówię, że sprawowanie władzy będzie rewolucyjne, to znaczy, że będzie to odejście od takich negatywnych przykładów na rzecz bardziej pozytywnych. I to już jest dosyć duża rewolucja w moim odczuciu. Mam na myśli także kwestię traktowania i samorządów i przedsiębiorców, a także pracowników. Trzeba pamiętać, że oni potrzebują marszałka, marszałków, członków Zarządu, którzy komunikują się z nimi, dają im pewne kierunkowe wskazówki. Wtedy się inaczej pracuje, bo jest inna atmosfera w samorządzie i ten petent, który przychodzi w postaci czy obywatela czy jakiejś instytucji, jest inaczej traktowany. Ten kontrast można nazwać rewolucyjną zmianą.

- Niemal natychmiast po zmianie władzy w województwie pojawiły się spekulacje, że nowy marszałek dokona czystek w Urzędzie Marszałkowskim i jednostkach mu podległych.

- Ja nie mogę teraz powiedzieć, że nikogo nie zwolnię, ani że nikt nie straci pracy. Urzędnicy, którzy pracują, są kompetentni, a wiele osób pracuje tam już od wielu lat czy od początku kadencji i to wszystko są osoby do wykorzystania. Po jakiejś ocenie merytorycznej, po zapoznaniu się, jak to wszystko funkcjonuje, jak są rozdzielone zadania i jak były one realizowane, trzeba będzie wyciągnąć wnioski. Jakbym chciał zacząć od czystek, to bym robił to samo co poprzednicy, a ja na razie nikogo nie zwolniłem.

- A jakie cele stawia Pan sobie i nowej władzy w samorządzie województwa w tej kadencji, czyli do wyborów w 2014 roku?

- W tej chwili najważniejszą rzeczą jest nadrobienie zaległości związanych ze strategią województwa, z Regionalnym Programem Operacyjnym, współpracy z województwami Polski wschodniej i małopolskim, które będą naszym partnerem przy wielu projektach, i które w przyszłej perspektywie finansowej, w szczególności jako sieciowe, będą preferowane i punktowane. Potrzebna jest współpraca i otwarcie. No i tę listę projektów chcemy zrobić taką, żeby można było powiedzieć, że to jest to, o co zabiegamy, co chcemy wspólnie z kimś robić, co chcemy, żeby udało się wprowadzić do wszystkich tych programów z poziomu krajowego, bo niektóre będziemy robić z programu regionalnego, inne z programu Polski Wschodniej. Takiej wizji na ten moment brakuje. Chcemy do tego także wykorzystać parlamentarzystów, którzy mają duże możliwości. Tego też brakowało, a przecież dawniej były spotkania i rozmowy z posłami i senatorami i wiedzieliśmy, czego Zarząd Województwa czy wojewoda wymagają, w jakim kierunku to idzie. To ułatwiało pracę, a ostatnio ciężko z tym było.

- Wspomniał Pan o strategii województwa. Czy rzeczywiście nie jest ona jeszcze przyjęta?

- Już drugi czy trzeci raz był przekładany termin, a to jest taki dokument, który nie robi się pierwszy raz. Zajmowałem się strategią w I kadencji tego Sejmiku, zajmowałem się też praktycznymi dokumentami w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego, kiedy pracowałem jako sekretarz stanu i to nie jest prosty dokument. Ale dzisiaj eksperci wiedzą, jak to zrobić, żeby to zrobić dobrze. A to opóźnienie wynikało z tego, że nie było jasnego przesłania z Zarządu, nie potrafiono tego uporządkować. Regionalny Program Operacyjny powinien być następstwem strategii. Dzisiaj musimy to robić równolegle, ale damy sobie radę. Komfort i normalność powinna polegać na tym, że najpierw strategia, a potem RPO. Najpierw kura, a potem jajo.

- Wynika z tego, że polityka poprzedniego Zarządu nie była najlepsza. Jak Pan ocenia działania marszałka Karapyty i poprzedniego zarządu, poza oczywiście sprawami z prokuraturą?

- Od tej ostatniej kwestii chcę oczywiście odejść, bo to nie moja sprawa, ani nie zamierzam się w to zagłębiać. Natomiast co do sprawowania władzy – urzędnicy byli pozostawienie sami sobie, nie mieli jasnych kierunkowych koncepcji, które idą z Zarządu no i dlatego na przykład strategia się tyle ciągnie. Nie był to najlepszy skład Zarządu. Tam indywidualnie pracowano na poszczególne konta i tyle mogę powiedzieć.

- Co to znaczy, że pracowano na poszczególne konta?

- Była niewielka współpraca między poszczególnymi departamentami, bo każdy marszałek miał swoje piony. Nie chcę oczywiście krytykować swoich poprzedników, bo tak jest najłatwiej. Należy powiedzieć, że były też rzeczy dobre, ale te aspekty złego systemu sprawowania władzy od Sejmiku przez Zarząd nałożyły się na tych dobrych urzędników, którzy, moim zdaniem, czuli się zagubieni.

- W jednym z kabaretowych skeczów o rozdawaniu unijnych 300 mld euro przez premiera pojawia się wątek PiS-owskiego Podkarpacia, które otrzymuje mniej niż inni. Boi się Pan takiego scenariusza?

- Nie oglądałem tego skeczu, ale powiem tak: ja do Warszawy będę jeździł w sprawach merytorycznych, a nie politycznych i myślę, że jak dobrze to wszystko przygotujemy, to będą z nami rozmawiać. Pamiętamy, jak na początku kadencji zachowała się koalicja PO-PSL, wycinając wszystkie projekty dla Podkarpacia. Myślę, że teraz wyciągną z tego lekcje. Ja rozmawiam z ministrem Bieńkowską, mam też dobre relacje z ministrem Bonim, który był jednym z ekspertów RPO i Polski Wschodniej.

- W latach 2005-07 pracował Pan na stanowisku wiceministra rozwoju regionalnego, będąc jednym ze współautorów Programu Operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej. Czy dzisiaj jest Pan zadowolony z tego, jak ten program działa w praktyce?

- Tak, chociaż martwię się niektórymi opóźnieniami. Dotyczy to i projektu Internetu szerokopasmowego , czyli budowy sieci światłowodów, jak i infrastruktury drogowej czy ścieżek rowerowych. Myślę, że to wszystko jest do nadrobienia, tak to wygląda. Niektóre województwa już ruszyły, są troszeczkę wcześniej, ale myślę, że wszystko się dobrze skończy.

Rozmawiał Arkadiusz Rogowski