logo samorzad

mapa stronykontaktniepelnosprawni

podkarpackie-logo

uchw sejmik2
 
uchw zarzad2
 
rcl-rzdowe-centrum-legislacyjne-160x80a
 
zam-publ

sprawy do

WYDANIE AKTUALNE PPS

pps mini 1 2017

ARCHIWALNE PRZEGLĄDY

przeglad-sterta-160

Punkt Informacyjny Funduszy Europejskich

 

Program Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020

 

Program Operacyjny Rybactwo i Morze

W Polańczyku trwa Ogólnopolski Konwent Marszałków, samorząd Podkarpacia w roli gospodarza musi także udowodnić, że potrafi dobrze realizować politykę rozwoju regionalnego wpieraną wielkimi pieniędzmi unijnymi. To dobra okazja by zapytać mieszkańców, sejmikową opozycję i samego marszałka województwa jak rok po wyborach oceniają pracę lokalnej władzy.

Przygotowane jak widać z rozmachem spotkanie marszałków z całego kraju. Gospodarze 16 regionów znów tym razem w mały Polańczyku głowią się jak z pomocą wielkich budżetów: centralnego i unijnego usprawnić życie Polski lokalnej. I tak minął rok kolejnej kadencji, kolejnych marszałków. A na pytanie jak ocenia pan/pani pracę marszałka województwa podkarpackiego dużo osób odpowiada tak. Nie wiem, nie znam.

Zakładamy jednak, że wypada znać urzędnika, który z pomocą zarządu i radnych sejmiku wojewódzkiego decyduje o budżecie wynoszącym ponad miliard złotych. Pytamy więc o nazwisko pracującego od roku na stanowisku marszałka

-”Myślę, że jest to osoba kompetentna i dobrze się odnalazła na tym swoim stanowisku.”
- „A jak nazywa się marszałek województwa?”
- -„Chomycz.”


Pomyłka, to nazwisko pani wojewody pytamy dalej.

-”Na razie chyba swoją rolę sprawuje dość dobrze, zobaczymy co będzie dalej.”
- „Jak nazywa się marszałek?”
-„Cholewiński.”


I kolejne trafienie tylko w dziewiątkę, bo Cholewiński to nazwisko wicemarszałka, który rządził województwem w poprzedniej kadencji. Wtedy robił to z pomocą PiS-u. Odkąd zmienił polityczne barwy pracuje w obecnie rządzącej Podkarpaciem koalicji PO-PSL-SLD.

-”Wydaje mi się, że sprawowanie władzy jest tutaj prawidłowe i chyba więcej uwag do tego nie mam.”
-„Wie Pani jak nazywa się marszałek?”
- „Karapyta.”


Trafiony! Mirosław Karapyta z PSL-u od roku pracuje w tym najważniejszym gabinecie Urzędu Marszałkowskiego. Będąc poprzednio wojewodą, wie najlepiej, że po długich sporach kompetencyjnych to tu jest teraz realna władza i duże pieniądze.

-”W pewnej mierze czuję się wyłącznie kasjerem, który wypłaca pieniądze, dla tych którzy chcieli skorzystać, natomiast nie mam wpływu na pewne decyzje, które były wcześniej, można pewne decyzje korygować.”


To korygowanie dotyczy największych w najnowszej historii Podkarpacia wydatków na inwestycje drogowe, kolejowe, lotniskowe czy przemysłowo-naukowe. Marszałek przyznaje, że rok po odebraniu władzy z rąk PiS-u przez PO-PSL-SLD udało się wyciszyć wewnętrzne spory w koalicji nazywaną trudną. A co więcej?

-”Na pewne trudno powiedzieć że jest jakiś spektakularny sukces, którym byłbym zachwycony czy wpadłbym w samozachwyt. Bo daleki jestem od tego.”

Marszałek tłumaczy, żeby poczekać z oceną, bo jest dopiero w blokach startowych a opozycja alarmuje, że właśnie od samego startu w sejmiku łamana jest demokracja tzn. radni PiS nie uczestniczą w pracach prezydium lokalnego parlamentu ani nie przewodniczą żadnej komisji.

Rządzenie województwem, które zdaniem marszałka obecnie wygląda jak wielki plac budowy wykracza także poza jego granice bo marszałek i jego współpracownicy muszą skutecznie zabiegać o pieniądze na rozwój regionu centrum europejskich wydarzeń czyli Brukseli.